niedziela, 1 grudnia 2013

Oficjalnie witam grudzień. Według niektórych najpiękniejszy miesiąc w roku. Dla mnie z pewnością najbardziej pracowity. W pracy urwanie głowy, a do tego zamówienia firmowe i przygotowania do jarmarku świątecznego. 
Masakra. 
Maszyna do szycia prawie cały czas w ruchu, a pędzle nie wysychają...

A w ramach wprawek świątecznych przygotowałam dla was pierwsze oficjalne CANDY, prawdziwie bożonarodzeniowe. 



Zasady ogólnie znane:
1. Jeśli masz facebook'a - polub naszą stronę
2. Dodaj nasz blog do obserwowanych
3. Udostępnij zdjęcie z informacją o Candy na swoim blogu, jeśli nie masz, na fb
4. A przede wszystkim, zostaw poniżej komentarz, którą z toreb chcielibyście dostać:)




Torby wykonane są z bardzo grubej i mocnej bawełny, można w nich zmieścić dużo świątecznych "sprawunków". 


Jak wspomniałam na początku, czas zapełnia mi ostatnio wiele różnych zajęć, wśród nich m.in. zamówienie na firmowe "christmas gifts". Setka reniferków, pierniczków i serduszek już za mną, druga setka w przygotowaniu...

A Wy rozpoczęliście już porządki i przygotowania?

poniedziałek, 25 listopada 2013

Przygotowania do sezonu...

Już niedługo grudzień. Ale ten czas leci, jeszcze niedawno wyciągałam z szafy jesienny płaszcz, a dziś już muszę zaopatrzyć się w ciepłą kurtkę, rękawiczki i czapkę. 

Jednym zdaniem - idzie zima.

Pora roku przez jednych znienawidzona, przez innych uwielbiana.
Ja jednak nadal mam do niej stosunek raczej ambiwalentny.

Świąteczne reklamy przypominają na każdym kroku o świętach, więc i ja rozpoczęłam sezon dekoracyjny. Do końca tygodnia w sklepie pojawi się wysyp nowych artykułów bożonarodzeniowych. Większość z nich jest już przygotowana, a dziś dla was jeden z nich - kalendarz adwentowy w nieco innym wydaniu. 



A w związku z tym, że przy każdej pracy przyda się dodatkowa para rąk, pracę przy kalendarzu umilał mi mój weekendowy pomocnik, a właściwie pomocniczka:) i jej zwinne łapki...




poniedziałek, 18 listopada 2013

Nowe nie zawsze znaczy lepsze

Zbliżający się wielkimi krokami grudzień i ogrom zakupów z nim związany mogą przyprawić o ból głowy. Zapewne i mnie nie ominie chwilowa (mam nadzieję, że tylko taka) gorączka świątecznych zakupów. Ostatnio jednak skupiłam się bardziej na próbie recyklingu. Zbieractwo wszelkiego rodzaju pierdół i nikomu niepotrzebnych drobiazgów jest moją znaną przypadłością - na marginesie mówiąc jest to chyba jakiś "wadliwy" gen krążący w rodzinie i u każdego ujawniający się kolekcjonowaniem innego sortu bzdetów i śmieci - ja jednak od pewnego czasu moją chorobę świadomie pielęgnuję i rozwijam.

Czasami jednak udaje mi się wykorzystać nazbierane elementy i stworzyć coś z czego jestem szczególnie dumna. Tak też stało się w przypadku wyjątkowego .... wianka. 
Nie jest to może pomysł najoryginalniejszy, ale wykonany w całości własnoręcznie:)
Gałązki swe poświęciła rosnąca w ogrodzie rodziców jabłoń, dekoracja zaś to resztki różnych materiałów, zbyt małe i postrzępione, by coś z nich uszyć, ale na dekorację w stylu vintage nadają się idealnie !


i kilka detali...




Wy też stosujecie taki domowy recykling? :)
 

środa, 23 października 2013

These shoes are made for walking ...

Ale piękny ten październik!
 
Prognozę pogody oglądam zawsze z dużym niedowierzaniem - wszyscy wiemy, że meteorologia ma za dużo wspólnego z proroctwem - dlatego też zapowiedzi słonecznej pogody z kilku ostatnich dni nie traktowałam poważnie. Jednak ku memu zaskoczeniu i ogromnej radości, ciepły jesienny płaszczyk zostawiłam dziś w domu i do pracy ruszyłam tylko w cieniutkiej kurteczce.
Wysoka temperatura skłoniła mnie nawet do popołudniowego spaceru. Wydarzenie to wyjątkowe w moim wypełnionym po brzegi dniu "powszednim", taki luksus zostawiam sobie zazwyczaj na weekend. Ale nie dziś:)
 
Każdemu polecam taki półgodzinny spacerek po lesie.
 

 
 
 
A po spacerze pora na maszynę do szycia. Lubimy się z każdym dniem coraz bardziej:)
Zdjęcie, ze względu na tragiczne światło, odbarwione, ale myślę, że jutro to nadrobię.
 
 
A jak wy spędzacie wolne chwile?

poniedziałek, 21 października 2013

Wejście do wirtualnego świata

Zapewne wszyscy znacie przysłowie o tym, że początki są zawsze trudne.
 Dla mnie chyba szczególnie, bo lekkie pióro nie jest moją największą cnotą. Jednak chęć podzielenia się z kimś więcej tym, co jest moją pasją zwyciężyła.

I o tym właśnie będzie ten blog.  

Mam nadzieję, że znajdę w Was przyjaciół, a sama stanę się choć częściowo źródłem inspiracji do zmiany szarej rzeczywistości wokół nas.